Na nabitym po brzegi stadionie przy Bułgarskiej Arce przyszło stoczyć kluczowy bój dla podtrzymania nadziei na utrzymanie w Ekstraklasie. Rywalem był Lech Poznań, drużyna mknąca po obronę tytułu mistrzowskiego. Dariusz Banasik zaskoczył wyjściowym składem - w jedenastce znów pojawił się Dominick Zator kosztem Marca Navarro, na lewym skrzydle szkoleniowiec postawił na Dawida Abramowicza, sadzając na ławce Dawida Kocyłę, a do tego nareszcie trener zdecydował się odstawić od podstawowego zestawienia tragicznego Aureliena Nguiambę. Niels Frederiksen z absencją Aliego Gholizadeha postanowił poradzić sobie poprzez umieszczenie na prawym skrzydle Patrika Walemarka, na ,,dziesiątce" instalując Luisa Palmę.
Kolejorz był bliski mocnego otwarcia, bo już w 2. minucie Ishak główkował w poprzeczkę bramki Arki. W kolejnych minutach gospodarze naciskali i łatwo zdobywali przestrzeń na połowie żółto-niebieskich, jednak mieli problem ze stwarzaniem sobie klarownych sytuacji. W 19. minucie Pereira nawinął Jakubczyka ruletą i prostopadłym podaniem wyprowadził Ishaka do doskonałej sytuacji, natomiast Hermoso zdążył z interwencją i w porę zablokował Szweda. Chwilę później Gojny faulował Walemarka w okolicy linii 16. metra, sędzia Frankowski początkowo wskazał na wapno, ale po konsultacji z VAR zmienił decyzję i przesunął piłkę na rzut wolny 18 m od bramki Grobelnego. Do futbolówki podszedł sam poszkodowany i zawinął pięknego rogala, który o centymetry minął lewy słupek gdynian. Po pół godzinie gry fenomenalną paradą wykazał się z kolei Grobelny, który w nieprawdopodobnym stylu wyciągnął strzał Kozubala z 7 m zmierzający w okienko. W dalszej fazie pierwszej połowy Lech był już mało konkretny i do przerwy bramek nie oglądaliśmy.
Za to druga część rywalizacji zaczęła się od piorunującego uderzenia piłkarzy Banasika. W 52. minucie Kerk dośrodkował z rzutu rożnego, Rzuchowski głową przedłużył tor lotu piłki, Marcjanik zamknął akcję na długim słupku zgraniem pod nogi Hermoso, a Hiszpan z kilku metrów zapakował futbolówkę do sieci i sensacyjnie wyprowadził Arkę na prowadzenie w Poznaniu. Poznaniacy próbowali odpowiedzieć głównie za sprawą Jagiełły, który najpierw strzelał z 20 m po ziemi wprost w ręce Grobelnego, a potem zamykał z lewej strony pola karnego wrzutkę Pereiry i piłka po rykoszecie od Rzuchowskiego powędrowała nad poprzeczką. W 57. minucie zespół Frederiksena znalazł już konkret - świetne prostopadłe podanie Walemarka wprowadziło Ishaka w szesnastkę żółto-niebieskch, Szweda zastopował jeszcze Hermoso, ale bezpańską piłkę zebrał Palma i w sytuacji oko w oko z Grobelnym skierował futbolówkę do siatki obok golkipera. Trzy minuty później Ishak po kornerze miał wymarzoną okazję do wyprowadzenia Lecha na prowadzenie, jednak przestrzelił z kilku metrów. W 73. minucie Palma uderzał z ostrego kąta i pomylił się nieznacznie. Gorąco pod obiema bramkami zrobiło się w doliczonym czasie gry. Najpierw po próbie Ishaka piłka powędrowała minimalnie nad poprzeczką, potem Grobelny kapitalnie sparował strzał głową Agnero po kolejnej wrzutce Pereiry, a piłkę meczową nieoczekiwanie miała Arka - Szysz udanie przedarł się lewą stroną boiska i wycofał na 10. metr do Rusyna, Ukrainiec momentalnie uderzył pod poprzeczkę, jednak Mrozek również wykazał się fantastyczną robinsonadą i utrzymał remis na tablicy wyników. Chwilę później sędzia Frankowski zakończył rywalizację.
Remis przy Bułgarskiej stanowi dla Arkowców punkt zaczepienia w walce o utrzymanie - dosłownie i w przenośni. Podopieczni Dariusza Banasika zaprezentowali się konsekwentnie w defensywie, oddali gospodarzom piłkę, ale ustawiali się na tyle umiejętnie, że zagęszczali pole gry i nie dopuszczali do generowania przez Lecha klarownych sytuacji. Do tego żółto-niebieskich trzeba pochwalić za rozsądek w zakładaniu pressingu, który był realizowany w odpowiednich momentach. Szkoleniowiec Arki miał dobry pomysł na to spotkanie, Arka swoich szans upatrywała w kontratakach i w stałych fragmentach - po jednym z nich padł gol dla gdynian, a po szybkiej akcji w doliczonym czasie drużyna Banasika omal nie sięgnęła po pełną pulę. Punkt wywalczony na terenie lidera Ekstraklasy może wlać nieco nadziei w serca kibiców - żółto-niebiescy wciąż są w sytuacji niewesołej, ale wszystko jest jeszcze możliwe. Na ten moment Arkowcy tracą trzy oczka do bezpiecznej strefy, mając jednak w zanadrzu mecz zaległy z Górnikiem Zabrze - ten odbędzie się już w najbliższą środę o 18:00 na Stadionie Miejskim w Gdyni.
Lech Poznań - Arka Gdynia 1:1
Bramki: Palma 57' - Hermoso 52'
Lech: Mrozek - Pereira, Mońka, Milić (46' Gumny), Gurgul - Walemark, Ouma (46' Jagiełło), Kozubal (82' Agnero), Palma (82' Hakans), Bengtsson (64' Rodriguez) - Ishak.
Arka: Grobelny - Zator, Hermoso, Marcjanik, Gojny - Kubiak (61' Rusyn), Perea (25' Rzuchowski), Jakubczyk, Kerk (85' Szysz), Abramowicz (85' Kocyła) - Gutkovskis (61' Espiau).
Żółte kartki: Gumny - Gojny, Zator, Grobelny, Rusyn.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Frekwencja: 41 598.